piątek, 1 czerwca 2012

Aidora poznaje Leona.Co z tego wyniknie?

Nastawał deszczowy poranek,przynosząc ze sobą zupełnie nowy dzień pełen niespodzianek.
Kropelki deszczu uderzały w parapety czy okna,przynosząc błogą ciszę,o którą trudno w tej skwarnej porze roku.Jagoda uwielbiała deszcz.Czuła się jak w swoim żywiole,gdy słyszała tą cichutką muzykę matki natury.Deszcz zawsze dawał jej poczucie bezpieczeństwa.Tą dziwną cechę dostrzegania i doceniania tych najbardziej małych rzeczy czy chwil,ofiarowała jej ciotka.Zawsze gdy siedziały w parku obserwowały ptaki czy ludzi.Nawet w pośpiechu Ela starała się przekazać to przyzwyczajenie swojej siostrzenicy,co udało jej się doskonale.Jednakże Aidora była dobrą obserwatorką.Z zupełnie zwyczajnych i niepowiązanych faktów,potrafiła stworzyć jedną całość,pozostawiając przy tym prawdopodobieństwo.Kiedyś chciała pracować jako detektyw czy policja,jednak jej lenistwo było największą przeszkodą.Nie umiała myśleć na zawołanie,przychodziło jej to w najmniej spodziewanym momencie.
Teraz właśnie wybudzała się ze swego snu.Podniósłszy się z łóżka rozejrzała się dookoła pół przytomna.
-Ale jestem padnięta....-powiedziała gburowato Jagoda,wstała i chwiejąc się dotarła do łazienki.W drodze do niej rzuciła przelotne ,,Dzień dobry".Gdy już była jako-tako ogarnięta,weszła do kuchni i usiadła przy stole.Ela spojrzała na nią uśmiechnięta po czym podała jej talerz z kanapkami i herbatę.
Dziewczyna zaczęła bardzo wolność zjadać potrawę,nie spuszczając wzroku z okna,za którym rozpętała się ulewa.
-Jak spałaś?
-Dzięki,dobrze.-odpowiedziała beznamiętnie dziewczyna.Nastała chwila ciszy,przerywana tylko uderzeniami kropel deszczu.
-Lubię taką muzykę.Naprawdę ładnie dzisiaj grają.-powiedziała cicho Jagoda,lecz na tyle głośno,by usłyszała to jej ciotka.Ela spojrzała na nią zdziwiona.
-Tak.....-szepnęła kobieta.-Nadal masz do mnie urazę?-spytała niespodziewanie,zmieniając swój głos na jeszcze bardziej łagodny.Aidora nie odpowiedziała.
-Hm......dobra szynka.W domu też taką jem.-powiedziała Jagoda zmieniając temat.Ciotka spojrzała na nią uważnie.
-Rozumiem.-powiedziała i wstała od stołu.Zaczęła ubierać buty potem płaszcz.-Klucze masz na stole jeśli będziesz chciała wyjść.-powiedziała i wyszła,zamykając za sobą drzwi.
Zdziwicie się na pewno,dlaczego Jagoda jest taka oschła dla ciotki i trzyma dystans.
Otóż pewnego dnia dowiedziano się,że Ela jest chora psychicznie.Pałała straszną rządzą bycia blisko Jagody,gdyż mówiła,że tylko ona jest w stanie zapewnić jej byt i szczęście.Nie dowiedziano się dlaczego ani co miała na myśli dokładniej.Gdy pewnego razu dzwoniła do swojej siostry,poprosiła aby Aidora przyjechała do niej na tydzień.Matka Jagody odmówiła,gdyż nie chciała aby córka przez cały tydzień nie chodziła do szkoły.Ela się zdenerwowała,przyjechała do Katowic pod dom swojej siostrzenicy i poprosiła swoją siostrę ponownie.Ta znowu odmówiła.Ela o mało co nie zamordowałaby matki Jagody.Wtedy kobieta spędziła 5 lat w ośrodku psychiatrycznym,a Aidora stała się o wiele ostrożniejsza.
-Dobra,czas się zbierać.-powiedziała do siebie Jagoda i wstała od stołu.-Tylko gdzie jest Ren?-dziewczyna zamarła-No tak,zawsze szwęda się nie wiadomo gdzie.I jak ja go mam znaleźć?-Aidora westchnęła.Weszła do pokoju ciotki i otworzyła swoją walizkę z ubraniami.Jednak zanim wybrała jakie ciuchy,zastanowiła się.-Po co mam się ubierać,skoro ubrana jestem?Co prawda spałam w tym,ale co tam.
Jagoda zamknęła na nowo walizkę i zaczęła się ubierać do wyjścia.Założyła trampki(jedyne buty które miała),płaszcz przeciwdeszczowy ze znakiem ,,Uchiha" na plecach,torbę,w której znalazła śpiącego Ren'a i wyszła.
***
Ulewa rozpętała się na dobre.Chodnikiem który ciągnął się wzdłuż ulicy oraz obok centrum handlowego i który teraz zupełnie opustoszał,szła wysoka dziewczyna.Jej ubrania były przykryte granatowym płaszczem przeciwdeszczowym ze znakiem ,,Uchiha" na plecach.Na jej ramieniu siedziało małe zwierzątko,ubrane również w płaszcz przeciwdeszczowy,tyle że był koloru pomarańczowego a na tyle mieścił się znak ,,Uzumakich".Gdyby ktoś zechciał ją chwilę poobserwować,zauważyłby,że chodzi tam i z powrotem,a i jej twarz wyraża niepokój.Można by rzec,że prawdopodobnie się zgubiła.
-Wiesz gdzie jesteśmy?-spytała dziewczyna.Małpka powiedziała coś w swoim języku,na co Jagoda pokiwała głową.-Matko,te miasto jest tak wielkie jak...nawet nie mam porównania.Dobra,może chodźmy do tamtego parku?Może ktoś akurat będzie.-powiedziała Aidora i skierowała się w kierunku parku.
Będąc już na miejscu,dziewczyna zaczęła słyszeć muzykę,a mianowicie zespół Big Bang.
Gdy poszła parę  kroków przed siebie zauważyła tańczącego chłopaka i magnetofon,z którego leciała muzyka.Stanęła jak wryta,obserwując chłopaka swoimi ciemnymi,teraz rozszerzonymi,oczami.
/Niesamowite.Te ruchy.....nigdy nie widziałam tak dobrze tańczącego chłopaka./pomyślała Jagoda.Stałaby tak pewnie jeszcze z godzinę,gdyby Ren nagle nie zeskoczył z jej ramienia i nie pobiegł w stronę chłopaka.Dziewczyna,nie dziwmy się,zaskoczona nagłym obrotem sytuacji,rzuciła się w pogoń za swoim zwierzęciem.Biegnąc myślała nad tym,o czym ma gadać z tym człowiekiem.Kto jak kto,ale ona była strasznie nieśmiała,zwłaszcza jeśli chodziło o płeć męską.Zauważyła,że chłopak łapie Ren'a,więc przyśpieszyła.
-Masz słodką małpkę.-powiedział.
-Tak....dzięki...
-Jak się nazywa?
-Ren
-Jak koleś z NU'EST?
-A co?
Rozmowa coraz bardziej przypominała nieciekawą.
-Nic,tak się pytam.Siostrzyczka słucha tego zespołu.
-Rozumiem....a co do twojego pytania,tak-nazywa się jak Ren z NU'EST.
-Miło.-uśmiechnął się-W takim razie skoro ustaliliśmy jak się nazywa ta małpka i że jest twoja,to może dasz się zaprosić na kawę czy lody?No wiesz,tak w ramach podziękowania za znalezienie Ren'a.
-S-s-spoko,jak chcesz.....-właśnie dlatego Jagoda nie lubiła takich rozmów-...co do miejsca,nie wiem......nigdy nie umiem się zdecydować....-dziewczyna uśmiechnęła się nerwowo.
-Speszyłem cię?Przepraszam.
-Nie!Nie,dlaczego?-jeszcze bardziej się zdenerwowała i zarumieniła
-Dobra,dobra,te rumieńce mi wystarczą...-powiedział i uśmiechnął się diabolicznie
-Hę?T-to nieprawda!Po prostu nie umiem gadać z chłopakami,ok?
-Rozumiem-uśmiechnął się mile-To traktuj mnie jak swoją przyjaciółkę,ok?
Leona jestem.-zaśmiał się i wydął wargi jak dziewczyna.
-Jak przyjaciółkę?Nigdy nie miałam przyjaciółki,nie znam tego uczucia.A dziewczynę dobrze udajesz.-uśmiechnęła się szeroko.
-No to teraz masz mnie!Od dziś jestem twoją przyjaciółką-zachichotał jak pustak-Ten śmiech mogłem sobie darować.To jak,idziemy?
-Teraz?
-No,a co?
-Wiesz,chciałam.....załatwić pewne sprawy,ale mogę dać ci mój numer telefonu.
-Em,mam lepszy pomysł.Dasz mi swój PRAWDZIWY numer a wieczorem wyskoczymy na jakąś imprezę.
-Kto jak kto,ale ja kłamać nie umie.....a pomysł z imprezą ok,tylko gdzie i kiedy?
-Dzisiaj, koło 22, główny plac w parku. Zabierz ze sobą strój kąpielowy i coś na przebranie.
-Okej...a jak się właściwie nazywasz?
-Leoś, słodki rudzielcze.No a ty?
-Nie powiem ci.-uśmiechnęła się diabolicznie
-Małpko słodka, powieeedz..-spojrzał na Jagodę maślanymi oczami.
-S-słodka?*wielkie zdziwienie*
-No tak, słodka jesteś, problem?
-Owszem,jest problem.
-Nie martw się nie będę do ciebie zarywać
-Aha!No to ok!Jestem Jagoda lub Aidora,jak tam wolisz!-uśmiechnęła się szeroko
-Wow, niezła mimika *happy smile* No mój Leniuszku, dawaj swój numer jak obiecałaś i zmykaj załatwiać sprawy... Rena sobie wezmę
.-Czy ty mnie szantażujesz?Łapy precz od Ren'a!
-Niee no coś ty. Po prostu chcę się z nim pobawić *zabójczy uśmiech* A na serio to bierz go, mimo że jest słodki to jednak nie polubił mnie chyba
-Jesteś pewien,że cię nie polubił?-bierze od chłopaka małpkę
-Nie wiem, chyba polubił.. Co za różnica

-Bakayaro!
-Gomen.. Już sam nie wiem o czym plotę .-uśmiechnął się czule.
-A tak właściwie chciałam cię ostrzec.
-Przed?
-Otóż jestem bardzo dziwna i niektórzy się mnie boją....mogę ci zepsuć widok na dziewczyny na całe twoje życie....
-Trudno.-uśmiechnął się-Najwyżej zostane gejem.
-Takiś cwany?Ok,to idziemy teraz.....jak mówiłam,szybko zmieniam zdanie.-szeroko się uśmiechnęła
-Nie ma sprawy kochaniutka.-bierze jej rękę i zaprowadza do restauracji nieopodal jej miejsca zamieszkania.
***
Po skończonym śniadaniu,Leon zaprowadził Jagodę do domu,biorąc przy okazji jej numer telefonu.Aidora obserwował go jeszcze,po czym weszła do domu ciotki i poszła się zdrzemnąć.
***
Jako,iż Dango pisze ode mnie lepiej,prosiłabym też o komentarze pod jej postami.
Z góry,podziękowania ;) 
P.S.Dialog opracowany wspólnie z Dango











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz